Ira Aldridge

Odsłonięcie tablicy upamiętniającej związki Iry Aldridge’a – pierwszego czarnoskórego tragika szekspirowskiego – z Łodzią odbyło się 10 listopada 2014 roku. W uroczystości wzięli udział liczni przedstawiciele łódzkiego świata polityki, kultury i nauki. Tablica została umieszczona na frontonie domu przy ul. Piotrkowskiej 175, gdzie mieściły się dawny hotel i teatr Paradyż. Aktor zmarł tam niespodziewanie 7 sierpnia 1867 r. podczas prób sztuki Szekspira Otello. Został pochowany na cmentarzu ewangelicko-augsburskim przy ulicy Ogrodowej.

Film z odsłonięcia tablicy poświęconej Aldridge’owi przy ul. Piotrkowskiej 175 (aut. prof. Sławomir Kalwinek z Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej,Teatralnej i Telewizyjnej w Łodzi)

Urodził się w roku 1807 w Nowym Jorku. Osiemnaście lat później wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie grał w teatrach londyńskich i na prowincji. W 1852 r. rozpoczął swoje tournée po Europie. Grał nie tylko role czarnoskórych bohaterów szekspirowskich takich, jak Otello czy Aaron (Tytus Andronikus), ale też białoskóre postacie np. Makbeta, Ryszarda III, Króla Leara czy Szajloka (Kupiec wenecki). I właśnie te występy w prawie wszystkich krajach Europy, m.in. w Belgii, Niemczech, Szwecji, Rosji, Czechach, Francji, Turcji, Ukrainie Danii, Węgrzech, Holandii, Serbii, Polsce (współczesne nazwy wymienionych państw), przyniosły mu międzynarodową sławę i uznanie.

Aldridge wprowadził Szekspira m.in. do serbskiej kultury; w roku 1858 wystąpił w roli Ryszarda III, Otello i Makbeta w Nowym Sadzie, centrum Wojewodiny, wtedy części monarchii austro-węgierskiej. Jego wizyta przyspieszyła, jak twierdzą specjaliści, budowę Teatru Narodowego w Belgradzie. Gdy w 1858 r. zagrał Ryszarda III w Krakowie, polska publiczność mogła po raz pierwszy zobaczyć tę sztukę w teatrze. Jego interpretacja tragedii Otello w teatrach na terytorium Polski, którą odwiedził siedem razy, przyczyniła się do powstania pierwszego polskiego tłumaczenia tej sztuki. Wystawiono ją w Warszawie, w roku 1862, z Aldridge’em w roli tytułowej. Był on także pierwszym aktorem, który zaprezentował Szekspira przed widzami jednego z teatrów w Konstantynopolu (1866 r.).

Na scenach wielkich metropolii i małych miast

Aktor w Łodzi; zdjęcie wykonane krótko przed jego śmiercią

Podczas tournée Aldridge grał na scenach wielkich metropolii i małych miast, wszędzie tam gdzie były ku temu odpowiednie warunki, by pomieścić tłumy, które pragnęły go zobaczyć. I wszędzie odnosił sukcesy, w uznaniu których otrzymał wiele narodowych zaszczytów i nagród. Król Prus, np., przyznał mu Złoty Medal Pierwszej Klasy za Osiągnięcia na Polu Sztuki i Nauki; poza Aldridge’em takie odznaczenie otrzymali tylko: baron von Humbolt, niemiecki filozof i naukowiec; Luigi Gasparo Sponti, włoski kompozytor oraz Franz Liszt, węgierski pianista i kompozytor. W Austrii otrzymał Order Leopolda, w Szwajcarii – Order Zasługi. Tytułem Doskonałego Brata Wielkiej Królewskiej Kapituły Masońskiej wyróżniony został w Irlandii. Mianowano go honorowym członkiem wielu organizacji naukowych i kulturalnych, wśród nich: Cesarskiej i Arcyksiążęcej Instytucji Matki Boskiej od Żłobkaw Peszcie (Węgry); Królewskiego Czeskiego Konserwatorium w Pradze (Czechy); Cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych w St. Petersburgu (Rosja); Nadzwyczajny Order Szlachecki otrzymał w Besarabii. Nadano mu także tytuł Honorowego Oficera w Haitańskiej Armii Republikańskiej w propagowaniu zdolności i talentu przedstawicieli jego rasy.

Ulubieniec publiczności i krytyków

Zapisy teatralne i recenzje krytyków, którzy potrafili docenić osiągnięcia zawodowe Aldridge’a jeszcze za jego życia, pochodzą głównie z europejskich krajów, które odwiedził w trakcie swych występów. Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego (23 stycznia, 1853 r.) nazwała go gwiazdą pierwszej wielkości. Był, w opinii reportera gazety Kurier warszawski (3 sierpnia, 1866), wszędzie witany przez zatłoczone widownie, i książęta i prości ludzie, żądni byli, aby go zobaczyć, i obsypywano go honorami i medalami. Ryszard Wagner (1813–1883) zanotował, że w czasie swych występów Aldridge wywoływał nieopanowany entuzjazm; Theophil Gautier (1811–1872) opisał w swym sławnym dziele Voyage en Russia[Podróż do Rosji], wydanym w roku 1896, jego niebywałe sukcesy, a Taras Szewczenko (1814 – 1861) naszkicował jego portret jako dowód uznania i symbol przyjaźni.

Lista tych, którzy znali i wspominali Aldrige’a, często entuzjastycznie, nie obejmuje tylko jego zawodowych znajomych i przyjaciół, m.in. także Ellen Tree, Edmunda Keana, Charlesa Keana, J. Philipa Kemble, Madge Kendall. Wśród ludzi, którzy mieli z nim kontakt i ze szczególnym zainteresowaniem śledzili jego sukcesy byli też przedstawiciele świata literatury i sztuki, w tym Sir Walter Scott (1771– 1831), Tyrone Powers (1791–1841), Sir Edward Bulwer-Lytton (1803–1837), Hans Christian Andersen (1805–1875), baron von Humboldt (1779–1859), Franz Liszt (1811–1886), Charles Dickens (1812–1870), Jenny Lind (1820–1887) i Lew Tołstoj (1828–1910).

W pamiątkach rodzinnych Aldridge’a znajdują się albumy wypełnione zdjęciami przysłanymi mu po występach w Rosji, Mongolii i na Ukrainie z podziękowaniami za jego grę. Studenci Uniwersytetu w Kazaniu obdarowali go oficjalnym dokumentem napisanym po łacinie i opatrzonym ogromną lakową pieczęcią i wstążkami, w którym wyrazili mu wdzięczność za jego występy. W St. Petersburgu rozentuzjazmowana publiczność wyprzęgła po jego przedstawieniu konie i zaciągnęła powóz do hotelu.

Daleko od miejsca urodzenia

Łódzki kontakt z tym wielkim artystą polegał głównie na wpisaniu do miejscowych kronik jego śmierci i pogrzebu, który trwał ponad dziesięć godzin. Jak donosił reporter Lodzer Zeitung (10 sierpnia 1867 r.) ówczesne władze miasta stanęły na wysokości zadania nie szczędząc nakładów finansowych na jego organizację. Już parę godzin przed rozpoczęciem uroczystości pogrzebowych pod teatr przybyły niezliczone tłumy mieszkańców.

Na przedzie konduktu pogrzebowego szli: pastor i kantor parafii św. Mateusza. Do obowiązków kantora należała koordynacja śpiewu i nadzór nad odpowiednim uszeregowaniem młodzieży szkolnej, należącej do Towarzystwa Muzycznego, które działało przy parafii ewangelicko-augsburskiej. Młodzież śpiewała odpowiednio dobrane pieśni. Wspomagały ją połączone chóry i zespoły śpiewacze z całego miasta; wśród nich również, te które działały przy łódzkich fabrykach. Wybrani przedstawiciele tych chórów i zespołów nieśli reprezentujące ich sztandary, okryte kirem. Tuż za nimi kroczyła orkiestra pułku rosyjskich dragonów, która akompaniowała tym śpiewom. Członkowie Bractwa Kurkowego i Towarzystwa Teatralnego postępowali z godnością za orkiestrą, niosąc na czerwonych, aksamitnych poduszkach państwowe i inne odznaczenia, nadane Aldridge’owi za życia oraz ogromny wieniec laurowy.

Karawan, na którym umieszczono ciało Aldridge’a ciągnęły cztery konie okryte kirem. Członkowie Bractwa Kurkowego w paradnych strojach, ze strzelbami na ramionach i sztandarem tworzyli naturalną ochronę karawanu. Jako pierwszy z żałobników tuż za karawanem kroczył pogrążony w głębokim żaluAugust Hentschel, właściciel teatru, któremu towarzyszyli Prezydent Miasta, Pan [Edmund] von Pohens i jeszcze jeden przyjaciel, niestety niezidentyfikowany. Dalej hołd Aldridge’owi oddawało dwanaście łódzkich cechów. Ich sztandary udekorowane kirem niosły delegacje. Dopiero za nimi jechał zamknięty powóz, a w nim zrozpaczona wdowa. Za jej powozem posuwały się inne powozy. Było ich tak wiele, że reporter nie był w stanie podać nazwisk właścicieli. Pogrzebową procesję zamykały niezliczone tłumy łodzian.

Przy rozbrzmiewającej muzyce, śpiewach oraz biciu kościelnych dzwonów cały ten misternie zorganizowany kondukt wolno kroczył ulicą Piotrkowską w kierunku nekropolii. Ponieważ nie było czasu na przygotowanie odpowiedniego miejsca na cmentarzu, fabrykant Karol Fryderyk Moes – niemieckiego pochodzenia – zgodził się aby ciało Aldridge’a zostało złożone w nowo wybudowanym grobowcu. Pastor Ronthaler wygłosił n ad nim mowę, w której oddał hołd zmarłemu, podkreślając jego cnoty i oddanie Bogu. Zwrócił uwagę obecnych na kruchość ludzkiego życia i losu, który niejednokrotnie rzuca człowieka daleko od miejsca urodzenia, gdzie ma spoczywać na wieki z dala od bliskich i przyjaciół. Następnie śpiewacy zaintonowali pieśń żałobną Tam na dole panuje pokój. Pastor poświęcił zwłoki zmarłego. Na trumnie zamocowano laurowy wieniec i złożono ją do  grobu przy dźwiękach trąbek, a grali nieomal wszyscy zawodowi i amatorscy trębacze miasta. Grób obsypano kwiatami i wieńcami.

Łódź oddała hołd wielkiemu artyście

Grób Iry Aldridge’a na łódzkim cmentarzu ewangelicko-augsburskim przy ulicy Ogrodowej

Tak oto w roku 1867 nasza wielokulturowa i wieloreligijna Łódź oddała hołd wielkiemu artyście, przyjmując na siebie obowiązek opieki nad jego grobem. Chociaż dopiero w 2001 r. grób ten odrestaurowano — z pieniędzy zebranych na łódzkim cmentrzu podczas Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym – zawsze był on pod szczególną opieką mieszkańców miasta. Starając się o uczczenie pamięci wielkiego artysty amerykańskie szkoły, teatry, naukowcy i wielbiciele Adridge’a od paru lat zwracali się do władz Łodzi, początkowo o umieszczenie jego nazwiska w Alei Gwiazd na ulicy Piotrkowskiej, co okazało się niemożliwe ze względów formalnych. Od roku 2010 korespondowałam z Barbarą Johnson Williams, emerytowaną nauczycielką z Memfis, prowadząc w jej imieniu negocjacje z Muzeum Kinematografii, które z czasem zgodziło się pomóc w wmurowaniu tablicy pamiątkowej w ścianie budynku przy ul. Piotrkowskiej (Williams odwiedziła nasze miasto w tej sprawie cztery razy). I tak od 10 listopada tego roku mamy tablicę, autorstwa prof. Mariana Koniecznego, przypominającą łodzianom, nie tylko o tym wielkim artyście, ale też o miejscu pierwszego łódzkiego teatru stacjonarnego.

Na uroczystościach odłonięcia tablicy, prowadzonych przez Elżbietę Czarnecką, kustosza z Muzeum Kinematografii – przemawiali m.in. Barbara Johnson Williams, Mieczysław Kuźmicki, dyrektor Muzeum Kinematografii; senator RP Ryszard Bonisławski, prof. Zofia Wysokińska, prorektor UŁ ds. współpracy z zagranicą oraz niżej podpisana. Była też laudacjai prof. Anny Kuligowskiej-Korzeniewskiej odczytana przez łódzkich aktorów Jarosława Wójcika i Gracjana Kielanowskiego. Wybrane standardy jazzowe wykonali wychowankowie prof. Jacka Delonga (Akademia Muzyczna im. G. i K. Bacewiczów).

Facebooktwittergoogle_pluspinterest